RSS

Google vs użytkownicy: 0:1

Liczba odsłon: 17

Parę dni te­mu po otwar­ciu stro­ny wy­szu­ki­war­ki Google – któ­rą mam zresz­tą usta­wio­ną ja­ko stro­nę do­mo­wą – po chwi­li wy­cze­ki­wa­nia, przez któ­rą by­łem prze­ko­na­ny, że prze­glą­dar­ka uleg­ła za­wie­sze­niu, moim oczom uka­zał się mniej wię­cej na­stę­pu­ją­cy wi­dok:

Google z tłem

Przez chwi­lę my­śla­łem, że to efekt mo­je­go eks­pe­ry­men­to­wa­nia z usta­wie­nia­mi Google, jed­nak po za­py­ta­niu zna­jo­mych, któ­rym, jak się oka­za­ło, rów­nież za­czę­ło się po­ja­wiać ta­kie tło, za­cząłem po­dej­rze­wać, że jest to ce­lo­wa zmia­na wpro­wa­dzo­na glo­bal­nie przez fir­mę.

Jak się póź­niej oka­za­ło, fak­tycz­nie tak by­ło. Koncern Google po­sta­no­wił pro­mo­wać funk­cję do­sto­so­wy­wa­nia wy­glą­du stro­ny głów­nej swo­jej wy­szu­ki­war­ki do pre­fe­ren­cji użyt­kow­ni­ka właś­nie przez na­rzu­ce­nie lo­so­we­go tła każ­de­mu użyt­kow­ni­ko­wi. U do­łu stro­ny był przy tym wy­świet­la­ny od­noś­nik umoż­li­wia­ją­cy zmia­nę tła lub je­go wy­łą­cze­nie — o ile po­sia­da­ło się kon­to użyt­kow­ni­ka Google.

Problem w tym, że zna­kiem cha­rak­te­rys­tycz­nym Google by­ła przez wie­le lat eks­tre­mal­nie pros­ta stro­na głów­na. Koncern po­su­nął się wręcz do opa­ten­to­wa­nia tak asce­tycz­ne­go inter­fej­su użyt­kow­ni­ka. Owszem, mo­że nie po­ra­żał on zmy­słów, po­zwa­lał jed­nak wczy­ty­wać i wy­świet­lać stro­nę w cią­gu kil­ku­nas­tu mili­se­kund, a więc wy­star­cza­ją­co krót­ko, by ol­brzy­mie rze­sze użyt­kow­ni­ków ko­rzy­sta­ły ze stro­ny Google ja­ko głów­nej stro­ny ich prze­glą­da­rek. Niewielka zmia­na, po­le­ga­ją­ca na umiesz­cze­niu w tle stro­ny wy­ła­nia­ją­ce­go się pół­prze­zro­czy­ście obra­zu wy­dłu­ży­ła czas wczy­ty­wa­nia do mniej wię­cej dwóch se­kund i spo­wo­do­wa­ła, że na­tych­miast zmie­ni­łem stro­nę star­to­wą na in­ną.

Najwyraź­niej nie by­łem je­dy­nym ziry­to­wa­nym wpro­wa­dza­niem na si­łę kosz­tow­nych cza­so­wo zmian este­tycz­nych. Zaraz po wpro­wa­dze­niu zmia­ny Inter­net za­czął wrzeć od ne­ga­tyw­nych ko­men­ta­rzy i kon­cern zo­stał zmu­szo­ny do przed­wczes­ne­go wy­co­fa­nia zmia­ny. Przedwczes­ne­go, gdyż – jak się po­tem oka­za­ło – ak­cja od sa­me­go po­cząt­ku mia­ła trwać tyl­ko je­den dzień i miał jej to­wa­rzy­szyć od­po­wied­ni ko­mu­ni­kat in­for­ma­cyj­ny na głów­nej stro­nie ser­wi­su; z przy­czyn tech­nicz­nych ko­mu­ni­kat ten nie po­ja­wiał się jed­nak, po­zo­sta­wia­jąc wszyst­kich pod wra­że­niem, że zmia­na jest trwa­ła i nie­od­wra­cal­na.

Opisane po­wy­żej zda­rze­nie uświa­da­mia, ja­ki od­zew mo­że wy­wo­łać zmia­na sa­me­go wy­glą­du po­wszech­nie wy­ko­rzys­ty­wa­ne­go ser­wi­su WWW. Nie jest to zresz­tą dziw­ne czy nie­wy­tłu­ma­czal­ne: spo­wol­nie­nie wczy­ty­wa­nia stro­ny i zmia­na ca­łej jej sza­ty gra­ficz­nej po­waż­nie wpły­wa­ją na uży­tecz­ność ser­wi­su, a tak­że po­wo­du­ją opór psy­chicz­ny zwią­za­ny z ko­niecz­noś­cią zmia­ny przy­zwy­cza­jeń.

Strona głów­na Google znów wy­glą­da nor­mal­nie. Kto jed­nak wie, mo­że naj­wyż­szy czas za­sta­no­wić się nad prze­siad­ką na Bing? Nota be­ne, ten­że Bing właś­nie ja­ko pierw­szy wpro­wa­dził funk­cję umiesz­cza­nia w tle stro­ny lo­so­we­go tła gra­ficz­ne­go…


Z łezką w oku wspominam czasy poprzedniego interfejsu głównej strony onet-u, pclab i poczty wp. Teraz wszystko "musi" błyszczeć ruchomym flash-em i wszechobecną personalizacją. A biedny Sempron 3000 podczas ładowania takiej strony z reklamą, tymi wyborczymi także – ledwie zipie i nie ma szans na pracę ze zmniejszonym napięciem VCore, tylko cały czas jest przełączony na maksymalne taktowanie. To już odtwarzanie klipów HD, bez wspomagania przez GPU, bo takiej funkcji nie mam, mniej mi procesor obciąża. O biednym Pentium 3 w laptopie nie wspomnę.
W końcu „google jest kobietą” ;), więc ma prawo czasem zmienić wygląd i poeksperymentować. Musicie wybaczyć Pani Mayer.