RSS

Mania wielostronicowych fotoreportaży

Liczba odsłon: 83

Najczęściej od­wie­dza­ny przeze mnie por­tal in­for­ma­cyj­ny – WP.pl – opa­no­wa­ła ma­nia wie­lo­stro­ni­co­wych fo­to­re­por­ta­ży. Kliknięcie od­noś­ni­ka – za­miast pro­wa­dzić do stro­ny za­wie­ra­ją­cej ca­ły tekst i se­rię zdjęć, a być mo­że ga­lerię mi­nia­tur do po­więk­sze­nia – prze­no­si czy­tel­ni­ka do pierw­sze­go zdję­cia z se­rii, opa­trzo­ne­go krót­kim frag­men­tem tek­stu i od­noś­ni­kiem do ko­lej­ne­go.

Pal li­cho, je­że­li je­dy­nym in­te­re­su­ją­cym ma­teria­łem w da­nej se­rii zdjęć są sa­me zdję­cia i fak­tycz­nie chce się je og­ląd­nąć. Często jed­nak zdję­cia sta­no­wią je­dy­nie tło dla po­szat­ko­wa­ne­go na krót­kie frag­men­ty tek­stu. Po prze­czy­ta­niu każ­de­go z nich trze­ba klik­nąć od­noś­nik pro­wa­dzą­cy do ko­lej­nej stro­ny, od­cze­kać na jej za­ła­do­wa­nie i wy­świet­le­nie, a cza­sem na­wet prze­wi­nąć za­war­tość ok­na prze­glą­dar­ki tak, by tekst nie był przy­cię­ty. Minuta dal­sze­go czy­ta­nia i znów trze­ba pow­ta­rzać te sa­me czyn­no­ści. Jeżeli w mię­dzy­cza­sie chwi­lo­wo prze­sta­nie dzia­łać łą­cze inter­ne­to­we, ser­wo­wa­na jest nam obo­wiąz­ko­wa przer­wa w lek­tu­rze — chy­ba, że ktoś był aż tak za­po­bieg­li­wy, że po­świę­cił kil­ka mi­nut na otwar­cie ko­lej­nych stron sek­wen­cji w kar­tach prze­glą­dar­ki.

Nie mam po­ję­cia, skąd wzięła się mo­da na ta­kie kro­je­nie ma­teria­łu. Czyżby czy­tel­ni­cy por­ta­li WWW mie­li prob­le­my z prze­czy­ta­niem na­raz frag­men­tu tek­stu dłuż­sze­go niż kil­ka­naś­cie wy­ra­zów? Tyle się mó­wi ostat­nio o szyb­kim nu­dze­niu się wy­ko­ny­wa­ny­mi czyn­no­ścia­mi — mo­że to prze­jaw do­sto­so­wy­wa­nia się do sty­lu czy­ta­nia „pięć wy­ra­zów, spraw­dzam pocz­tę, wra­cam do czy­ta­nia, sześć wy­ra­zów, od­pi­su­ję zna­jo­me­mu po­przez ko­mu­ni­ka­tor, wra­cam do czy­ta­nia, pięć wy­ra­zów”?

Dawkowa­nie treś­ci ma­ły­mi por­cja­mi ma też nie­ko­rzyst­ny wy­miar eko­no­micz­ny. Z każ­dą ko­lej­ną prze­sy­ła­ną stro­ną nie­po­trzeb­nie wy­sy­ła­ny jest kod ca­łej jej struk­tu­ry i opi­su jej wy­glą­du. Gdyby zmieś­cić wszyst­ko na jed­nej stro­nie, na­rzut wli­czo­ny był­by jed­no­krot­nie; po po­dzie­le­niu ma­teria­łu na dzie­sięć częś­ci je­go udział ro­śnie dzie­się­cio­krot­nie. Uderza to prze­de wszyst­kim w Inter­nau­tów ko­rzys­ta­ją­cych z łącz ta­ry­fi­ko­wa­nych (lub ogra­ni­cza­nych) wed­ług iloś­ci prze­sy­ła­nych da­nych, lecz rów­nież – sic! – sa­mych do­staw­ców treś­ci, zmniej­sza­jąc uży­tecz­ną prze­pus­to­wość łącz ich ser­we­rów.

Osobiście wi­dzę tyl­ko jed­no wy­tłu­ma­cze­nie te­go fe­no­me­nu: moż­li­wość wci­śnię­cia re­klam po­mię­dzy ko­lej­ne stro­ny se­rii.


Tak, na pewno głównie chodzi o liczbę odsłon reklam… Ale pewnie to także naśladownictwo analogicznych „reportaży” np Faktu: same zdjęcia i góra po dwa zdania tekstu do każdego. Są ludzie, którzy czytają tylko takie „teksty”, „o, sobie rzucę okiem, raz, dwa i już wiem wszystko” — autentyczna opinia, zasłyszana podczas małego, prywatnego badania, jak ludzie czytają prasę. Internet się tabloidyzuje, jak widać.

„Minuta dalszego czytania i znów trzeba powtarzać te same czynności…”
Jeśli aż minuta, to całkiem nieźle, mało który portal daje artykuły starczające na dłużej, niż 20-30 sekund czytania.
Najwięcej czasu człowiek traci na szukanie tego magicznego krzyżyka, zamykającego denerwującą reklamę. Najgorzej jak jeszcze hałasuje!