Systemy nawigacyjne muszą nauczyć się słuchać

Liczba odsłon: 20

Jedna z bar­dziej uda­nych pre­mier na ryn­ku elek­tro­ni­ki użyt­ko­wej na­le­ży do sys­te­mów na­wi­ga­cji GPS. Na po­cząt­ku by­ły dro­gie, nie­do­kład­ne i ka­pryś­ne; dziś cha­rak­te­rys­tycz­ne uchwy­ty wi­dzi się w wie­lu sa­mo­cho­dach, a co­raz częś­ciej sys­tem na­wi­ga­cyj­ny jest in­te­gro­wa­ny z kom­pu­te­rem po­kła­do­wym sa­mo­cho­du.

Wciąż jed­nak prob­le­mem po­zos­ta­je spo­sób wpro­wa­dza­nia in­for­mac­ji o pla­no­wa­nej tra­sie po­dró­ży. Owszem, ekra­ny do­ty­ko­we nie­sa­mo­wi­cie upro­ści­ły ob­słu­gę, po­zwa­la­jąc in­tui­cyj­ne prze­wi­jać ma­pę, zmie­niać sto­pień przy­bli­że­nia wi­do­ku i wska­zy­wać dro­gę i punk­ty po­śred­nie. Niestety, wy­szu­ki­wa­nie miejsc o zna­nym ad­re­sie wciąż wy­ma­ga ko­rzys­ta­nia z al­fa­nu­me­rycz­nej kla­wia­tu­ry ekra­no­wej, co jest ma­ło wy­god­ne na po­sto­ju, a trud­ne i nie­bez­piecz­ne w cza­sie jaz­dy. Podobnie nie­po­ręcz­nie wska­zu­je się za­blo­ko­wa­ne lub za­kor­ko­wa­ne od­cin­ki dróg: moż­na to zro­bić je­dy­nie po za­trzy­ma­niu się, a i wte­dy trze­ba po­świę­cić na to cał­kiem spo­ro cza­su.

Najwyższy czas, by pro­du­cen­ci opro­gra­mo­wa­nia na­wi­ga­cyj­ne­go roz­po­czę­li po­waż­ne pra­ce nad ste­ro­wa­niem gło­so­wym. Po wejś­ciu do sa­mo­cho­du, za­miast stu­kać pal­cem po ekra­nie, wy­da­wa­ło­by się po­le­ce­nie na­wi­ga­cja, wy­znacz tra­sę od mia­sto uli­ca nu­mer do mia­sto uli­ca nu­mer i ru­sza­ło, już po chwi­li otrzy­mu­jąc in­struk­cje na­wi­ga­cyj­ne. Gdyby w cza­sie jaz­dy oka­za­ło się, że trze­ba po dro­dze od­wie­dzić jesz­cze jed­no miej­sce, wy­star­czy­ło­by po­wie­dzieć na­wi­ga­cja, tra­sa przez mia­sto uli­ca nu­mer, by na naj­bliż­szym skrzy­żo­wa­niu – bez po­sto­ju zwią­za­ne­go z wpro­wa­dze­niem no­we­go punk­tu i bez ry­zy­ka spo­wo­do­wa­nia wy­pad­ku – po­je­chać we właś­ci­wym kie­run­ku. Również na­pot­ka­nie za­ka­zu ru­chu zwią­za­ne­go z ro­bo­ta­mi dro­go­wy­mi nie by­ło­by strasz­ne: po­le­ce­nie na­wi­ga­cja, dro­ga na wprost za­blo­ko­wa­na spo­wo­do­wa­ło­by ozna­cze­nie naj­bliż­sze­go od­cin­ka ja­ko nie­prze­jezd­ne­go i wy­zna­cze­nie no­wej tra­sy, obo­wią­zu­ją­cej na­tych­miast.

Wiem, że pra­ce nad nie­za­wod­nym roz­po­zna­wa­niem mo­wy wciąż jesz­cze są w po­wi­ja­kach. Kompute­ry nie ra­dzą so­bie z mo­wą ciąg­łą: uzy­ski­wa­na sto­pa błę­dów trans­kryp­cji spra­wia, że dyk­to­wa­nie tek­stów jest stra­tą cza­su i le­piej jest mę­czyć się z kla­wia­tu­rą, niż po­pra­wiać błę­dy. System na­wi­ga­cyj­ny wy­ma­gał­by jed­nak sto­sun­ko­wo nie­wiel­kiej ba­zy słów klu­czo­wych trak­to­wa­nych ja­ko po­le­ce­nia, co po­win­no zna­czą­co ułat­wić nie­za­wod­ne roz­po­zna­wa­nie po­le­ceń. Rozpozna­wa­nie nazw miej­sco­wo­ści i ulic mog­ło­by być wspo­ma­ga­ne ist­nie­ją­cą ba­zą nazw, znacz­nie mniej ob­szer­ną niż słow­nik do­wol­ne­go ję­zy­ka. Dzięki te­mu roz­po­zna­wa­nie mo­wy po­win­no dzia­łać (jak na dzi­siej­sze stan­dar­dy) względ­nie nie­za­wod­nie; po­za tym, je­że­li kie­dyś ste­ro­wa­nie gło­sem ma stać się nor­mą, czy nie wy­da­je się naj­roz­sąd­niej­sze, by za­cząć właś­nie od jed­ne­go, pros­te­go za­sto­so­wa­nia?


„na­wi­ga­cja, wy­znacz tra­sę od mia­sto uli­ca nu­mer do mia­sto uli­ca nu­mer” brzmi jak dostępny od bodajże roku Google Navigate: http://www.google.com/mobile/navigation/

Jeżeli chodzi o Androida, obsługa głosem (niestety, na język polski przyjdzie poczekać) idzie dużo dalej: http://googlemobile.blogspot.com/2010/08/just-speak-it-introducing-voice-actions.html?
To już tylko zostaje czekać, aż stanie się to standardem. A w szczególności — aż na przykład AutoMapa (dosyć popularna w Polsce) zacznie obsługiwać sterowanie głosem.
Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że Google prowadzi aż tak zaawansowane eksperymenty ze sterowaniem głosem. Ciekaw jestem, jak się to sprawuje w normalnym użytkowaniu (szczególnie w pełnym szumów otoczeniu), a nie tylko w urywku reklamowym.
Nawigacja sterowana głosem z tego co wiem jest zastosowana w Fordzie C-Max. Niestety głosem mówiącym po angielsku, ale zawsze coś.
Budżet jaki google przeznacza na rozwój nowych technologii nawigacyjnych myślę, że można porównać z budżetami światowej klasy organizacji. Siłą przebicia googla jest to, że dostarcza wszystkich usług w jednym miejsce, co jest fajne z punktu widzenia zwykłego użytkownika. Jak będą prognozy zmonetyzowania tego interesu to gigant okaże się pionierem w rozwoju każdej technologii.
A wszystko dopóki nie zrazi do siebie użytkowników wyszukiwarki wprowadzając zmiany w algorytmie na takie, które zasłaniają organiczne wyniki wyszukiwań.