RSS

Ku doskonałości

Liczba odsłon: 182

Antoine de Saint Exupéry na­pi­sał, że dzie­ło osią­ga do­sko­na­łość nie w mo­men­cie, gdy nie ma już czym go uzu­peł­nić, lecz gdy nie moż­na już nic wię­cej z nie­go usu­nąć. Nie jest to łat­we, lecz zaw­sze sta­ram się trzy­mać tej za­sa­dy pod­czas pi­sa­nia tek­stów do mo­je­go ser­wi­su WWW.

Mój styl pi­sa­nia trud­no na­zwać oszczęd­nym. Wielu auto­rów blo­gów inter­ne­to­wych po­tra­fi za­mie­szczać wpi­sy skła­da­ją­ce się z kil­ku zdań. Powodze­niem cie­szy się rów­nież ser­wis Twitter.com, ze swo­im słyn­nym ogra­ni­cze­niem dłu­goś­ci not­ki do 140 zna­ków. Moje wpi­sy naj­częś­ciej wy­kra­cza­ją obję­toś­cią po­za te dwie war­toś­ci. Czasem dar ob­szer­ne­go pi­sa­nia na­wet na pros­ty te­mat mo­że być za­le­tą, za­zwy­czaj jed­nak wy­żej ce­ni się zwię­złość sty­lu.

Jeżeli ktoś za­sta­na­wiał się, jak wy­glą­da pi­sa­nie tek­stu publi­ko­wa­ne­go na­stęp­nie w Świecie Owo­ców, oto ko­lej­ne kro­ki.

Zapisanie po­mys­łu

Ponie­waż po­mys­ły na arty­ku­ły po­ja­wia­ją się w róż­nych mo­men­tach i miej­scach, za­pi­su­ję je naj­szyb­ciej, jak to tyl­ko moż­li­we. Zdarzało się bo­wiem, że do­słow­nie po kil­ku­na­stu mi­nu­tach trud­no by­ło mi przy­pom­nieć so­bie, ja­ki ar­ty­kuł chcia­łem jesz­cze przed chwi­lą na­pi­sać. Ludzka pa­mięć dzia­ła sko­ja­rze­nio­wo i po­now­nie wy­ko­nu­jąc ostat­nie czyn­no­ści (na przy­kład zer­ka­jąc na li­stę od­wie­dzo­nych wcześ­niej stron) przy­po­mi­na­łem so­bie za­zwy­czaj o co cho­dzi­ło, jed­nak za­pi­sa­nie po­mys­łu cał­ko­wi­cie lik­wi­du­je ten prob­lem.

Napisanie tek­stu

Brzmi krót­ko, jed­nak – co nie po­win­no dzi­wić – to je­den z dłuż­szych eta­pów. W za­leż­noś­ci od ob­szer­no­ści tek­stu, na­pi­sa­nie pierw­sze­go szki­cu trwa od kil­ku­na­stu mi­nut do pół­to­rej go­dzi­ny. Co gor­sza, w trak­cie pi­sa­nia pros­te po­mys­ły częs­to roz­ra­sta­ją się do obję­toś­ci właś­ci­wej nie dla blo­gu, lecz ar­ty­ku­łu pra­so­we­go. Jeżeli cho­dzi o stro­nę tech­nicz­ną, tek­sty są pi­sa­ne w ję­zy­ku HTML (edy­tor gedit) z za­sto­so­wa­niem pew­nych nie­stan­dar­do­wych sym­bo­li spe­cjal­nych.

Wstępne prze­twa­rza­nie

Źródłowy tekst ar­ty­ku­łu prze­pu­szczam przez pro­gra­my włas­ne­go autor­stwa. Zamieniają one sym­bo­le spe­cjal­ne na en­cje HTML, ozna­cza­ją miej­sca po­dzia­łu wy­ra­zów i pod­świet­la­ją na czer­wo­no wy­ra­zy spo­za słow­ni­ka. W ten spo­sób uzys­ku­ję wer­sję tek­stu bli­ską osta­tecz­nej, któ­rą cze­ka już tyl­ko…

Korekta

To dru­gi pod wzglę­dem cza­su trwa­nia etap two­rze­nia tek­stu. Najpierw prze­glą­dam wszyst­kie pod­świet­lo­ne sło­wa, po­pra­wia­jąc błę­dy lub uzu­peł­nia­jąc słow­nik. Następ­nie czy­tam na no­wo ca­ły tekst spraw­dza­jąc, czy jest on po­praw­ny ję­zy­ko­wo i schlud­ny sty­lis­tycz­nie.

Właśnie wte­dy sta­ram się jak naj­wię­cej usu­nąć z tek­stu bez na­ru­sza­nia je­go spój­no­ści i czy­tel­no­ści. Czasem po­wtó­rze­nia są oczy­wis­te i moż­na je usu­nąć bez ża­lu. Jeżeli usu­wa­ny frag­ment mo­że być istot­ny dla zro­zu­mie­nia zda­nia lub aka­pi­tu, trze­ba jesz­cze raz prze­czy­tać go i do­dać w ra­zie po­trze­by za­stęp­cze za­im­ki. Czasami ko­niecz­ne jest jed­nak prze­kons­truo­wa­nie ca­łe­go frag­men­tu: zmia­na skład­ni mo­że zna­czą­co skró­cić tekst lub ułat­wić usu­nię­cie po­wtó­rzeń.

Rzadko publi­ku­ję tekst bez­po­śred­nio po za­koń­cze­niu ko­rek­ty. Staram się pi­sać z na ty­le du­żym wy­prze­dze­niem, by móc jesz­cze raz – po pew­nym cza­sie – prze­czy­tać go dru­gi raz i oce­nić, czy nie war­to jesz­cze cze­goś zmie­nić.

Dopiero gdy uzna­ję, że wpis jest ukoń­czo­ny i nie moż­na z nie­go zbyt wie­le usu­nąć bez stra­ty dla je­go treś­ci, wsta­wiam za­war­tość zbio­ru do od­po­wied­nie­go po­la edy­cyj­ne­go i za­twier­dzam pub­li­ka­cję. Stoi to być mo­że w kon­flik­cie z ideą ser­wi­sów inter­ne­to­wych: ży­wych, szyb­ko reagu­ją­cych na wy­da­rze­nia, na bie­żą­co aktua­li­zo­wa­nych, jed­nak wciąż sto­ję na sta­no­wis­ku, że le­piej jest przed­kła­dać ja­kość nad szyb­kość.