RSS

RSS: największy przyjaciel i wróg

Liczba odsłon: 384

Dzięki inter­ne­to­wym ser­wi­som in­for­ma­cyj­nym naj­śwież­sze wia­do­moś­ci ma­my na wy­ciąg­nię­cie rę­ki. Mimo to, ko­niecz­ność re­gu­lar­ne­go od­wie­dza­nia każ­de­go ser­wi­su z osob­na nie brzmi zbyt ku­szą­co. Na ra­tu­nek idą nam na szczęś­cie ka­na­ły RSS.

Historia RSS by­ła burz­li­wa. Dość po­wie­dzieć, że po­wsta­ło kil­ka nie­zgod­nych ze so­bą stan­dar­dów ka­na­łów in­for­ma­cyj­nych. Sytuację do­dat­ko­wo skom­pli­ko­wa­ła krót­ko­trwa­ła woj­na kon­cer­nów Micro­soft i Net­scape na po­lu ka­na­łów ty­pu push. Obecnie na pla­cu bo­ju zo­sta­ły w za­sa­dzie dwa sze­ro­ko ob­słu­gi­wa­ne stan­dar­dy.

Z punk­tu wi­dze­nia użyt­kow­ni­ka ka­nał RSS to nie­zmier­nie wy­god­ny spo­sób ko­rzy­sta­nia z ser­wi­sów in­for­ma­cyj­nych. Nie trze­ba prze­glą­dać wszyst­kich cie­ka­wych stron w po­szu­ki­wa­niu no­wych ma­teria­łów i otwie­rać pod­stron z treś­cią by zorien­to­wać się, czy da­na wia­do­mość jest in­te­re­su­ją­ca. Lista wszyst­kich ar­ty­ku­łów, któ­rych jesz­cze nie prze­czy­ta­liś­my po­ja­wia się auto­ma­tycz­nie w kil­ka lub kil­ka­naś­cie mi­nut po ich opu­bli­ko­wa­niu. W nie­któ­rych przy­pad­kach peł­na treść wpi­su jest do­stęp­na od ra­zu w apli­kac­ji klienc­kiej RSS; w in­nych wy­star­czy jed­no klik­nię­cie, by otwo­rzyć okno prze­glą­dar­ki od ra­zu na właś­ci­wej stro­nie.

Pewnym mi­nu­sem ka­na­łów RSS jest ko­niecz­ność ra­dze­nia so­bie ze zwięk­szo­nym na­tło­kiem in­for­mac­ji. Po wejś­ciu na stro­nę WWW wy­star­czy szyb­kie prze­ślizg­nię­cie się wzro­kiem po na­głów­kach; w przy­pad­ku RSS trze­ba prze­gląd­nąć wpis po wpi­sie, za­zna­cza­jąc su­mien­nie te, któ­re nas nie in­te­re­su­ją. Zajmuje to wię­cej cza­su, lecz za­po­bie­ga po­mi­nię­ciu któ­rejś z in­for­mac­ji.

Jeszcze bar­dziej nie­jed­no­znacz­nie ka­na­ły RSS pre­zen­tu­ją się z punk­tu wi­dze­nia ad­mi­ni­stra­to­ra ser­wi­su WWW. Ich udos­tęp­nia­nie zwięk­sza funkcjo­nal­ność ser­wi­su i za­do­wo­le­nie czy­tel­ni­ków. Pobranie treś­ci ka­na­łu RSS ob­cią­ża też łą­cze sie­cio­we w mniej­szym sto­pniu, niż prze­gląd­nię­cie kil­ku stron ser­wi­su. Udostęp­nie­nie RSS po­wo­du­je jed­nak utra­tę moż­li­woś­ci po­praw­ne­go zli­cza­nia od­wie­dzin ser­wi­su. Jedno sięg­nię­cie do za­so­bu ka­na­łu RSS mo­że ozna­czać bo­wiem prze­czy­ta­nie kil­ku, nie wia­do­mo do te­go któ­rych, ar­ty­ku­łów. O ile jed­nak ta­kie od­czy­ta­nie ka­na­łu zo­sta­nie przy­naj­mniej przy­pi­sa­ne właś­ci­we­mu adre­so­wi IP, to w przy­pad­ku użyt­kow­ni­ków ko­rzy­sta­ją­cych z inter­ne­to­wych agre­ga­to­rów treś­ci nie ma­my na­wet te­go kom­for­tu.

Jeżeli jed­nak po­go­dzi­my się z ty­mi nie­do­god­noś­cia­mi, ka­na­ły RSS po­zwo­lą nam z jed­nej stro­ny spraw­niej i szyb­ciej prze­glą­dać publi­ko­wa­ne w Inter­ne­cie treś­ci, a z dru­giej — ogra­ni­czyć zuży­wa­ną przez nasz ser­wis prze­pus­to­wość łą­cza.