RSS

Pisać w pełnym skupieniu

Liczba odsłon: 598

Gdy kie­dyś sia­da­ło się do kom­pu­te­ra, po uru­cho­mie­niu właś­ci­we­go pro­gra­mu wcho­dzi­ło się ja­ko­by w in­ny świat. W prze­noś­ni, ale też do­słow­nie, gdyż w jed­no­za­da­nio­wym śro­do­wis­ku uru­cho­mio­ny pro­gram był je­dy­nym do­stęp­nym aż do mo­men­tu po­now­ne­go uru­cho­mie­nia kom­pu­te­ra lub po­wro­tu do pow­ło­ki sys­te­mu opera­cyj­ne­go. Użytkow­nik – chcąc nie chcąc – mu­siał za­jąć się za­da­niem, któ­re miał do wy­ko­na­nia.

Szybko uleg­ło to zmia­nie. Najpierw po­ja­wi­ły się pa­kie­ty zin­te­gro­wa­ne, łą­czą­ce kil­ka od­mien­nych, lecz wza­jem­nie uzu­peł­nia­ją­cych się mo­du­łów i umoż­li­wia­ją­ce prze­cho­dze­nie mię­dzy rea­li­zo­wa­ny­mi za­da­nia­mi. Lata 90-te ubieg­łe­go stu­le­cia na­le­żą z kolei do wie­lo­prog­ra­mo­wych gra­ficz­nych śro­do­wisk opera­cyj­nych w sty­lu Micro­soft Win­dows, w któ­rych moż­li­wość uru­cha­mia­nia wie­lu pro­gra­mów jed­no­cześ­nie by­ła pod­sta­wą ist­nie­nia i naj­waż­niej­szą funk­cją. Wraz z roz­wo­jem sys­te­mu Win­dows, któ­ry sta­wał się co­raz bar­dziej nie­za­wod­ny i funkcjo­nal­ny, ros­ła też śred­nia licz­ba uru­cha­mia­nych jed­no­cześ­nie pro­gra­mów: ko­mu­ni­ka­to­rów inter­ne­to­wych, pro­gra­mów pocz­to­wych, prze­glą­da­rek WWW. Moż­li­wość prze­łą­cza­nia się mię­dzy pro­gra­ma­mi, wy­mia­ny da­nych i szyb­kie­go po­szu­ki­wa­nia po­trzeb­nych ma­teria­łów jest cu­dow­na, lecz każ­dy do­dat­ko­wy pro­gram sta­no­wi źród­ło roz­pra­sza­ją­cych bodź­ców. Niektórym bar­dzo trud­no jest oprzeć się otwar­tej w tle stro­nie ser­wi­su spo­łecz­no­ścio­we­go lub wy­świet­la­nej na pas­ku sta­nu iko­nie oznaj­mia­ją­cej na­dej­ście no­wej wia­do­moś­ci.

Istnieją róż­ne roz­wią­za­nia te­go prob­le­mu. Niedawno sze­ro­kim echem od­bił się w Inter­ne­cie wy­wiad z Georgem R. R. Martinem, au­to­rem ksią­żek z se­rii „Gra o tron”, w któ­rym wy­znał, że swój best­sel­ler two­rzy na osob­nym, sta­rym kom­pu­te­rze dzia­ła­ją­cym pod kon­tro­lą sys­te­mu MS-DOS, ko­rzy­sta­jąc przy tym z ar­chaicz­ne­go już pro­ce­so­ra tek­stów WordStar. Z jed­nej stro­ny ko­rzy­sta­nie z od­dziel­ne­go, nie pod­łą­czo­ne­go do Inter­ne­tu kom­pu­te­ra chro­ni tekst po­wieś­ci przed wi­ru­sa­mi i wła­my­wa­cza­mi, z dru­giej jed­nak po­zwa­la au­to­ro­wi sku­pić się cał­ko­wi­cie na two­rze­niu. Gdy kom­pu­ter sta­je się nie­co in­te­li­gent­niej­szą ma­szy­ną do pi­sa­nia i prze­sta­je ofe­ro­wać ca­łe mnóst­wo funk­cji, któ­re w cza­sie two­rze­nia nie są po­trzeb­ne, peł­nia wy­sił­ku umys­ło­we­go mo­że zo­stać wy­ko­rzy­sta­na w pro­ce­sie twór­czym.

WordStar
Źródło: www.geek.com

Oczywiś­cie, moż­na stwier­dzić, że wy­star­czy odro­bi­na sil­nej wo­li, by wy­łą­czyć ko­mu­ni­ka­to­ry inter­ne­to­we, zam­knąć ok­na prze­glą­dar­ki i nie od­bie­rać pocz­ty. Jednak już sa­ma obec­ność ele­men­tów GUI na ekra­nie sprzy­ja roz­pro­sze­niu myś­li. Nic dziw­ne­go, że pierw­sze pro­ce­so­ry tek­stu, ta­kie jak WordPerfect czy wspom­nia­ny WordStar, po­zwa­la­ły usu­nąć z po­la wi­dze­nia więk­szość ele­men­tów inter­fej­su użyt­kow­ni­ka i prze­zna­czyć ca­łość ekra­nu na treść. Również dzi­siej­sze pro­gra­my rów­nież ofe­ru­ją częs­to tryb peł­no­ekra­no­wy, w któ­rym do­ku­ment zaj­mu­je ca­łą po­wierz­chnię ekra­nu, a otocz­ka gra­ficz­na (ang. chrome) jest re­du­ko­wa­na do mi­ni­mum. Istnieją jed­nak na­rzę­dzia, któ­re idą jesz­cze da­lej w tym kie­run­ku.

Edytorem, któ­re­go ostat­nio uży­wam, jest FocusWriter. Jego moż­li­woś­ci edy­cyj­ne są bar­dzo ogra­ni­czo­ne, a do for­ma­to­wa­nia tek­stu słu­ży tyl­ko kil­ka pod­sta­wo­wych po­le­ceń. Nie słu­ży on jed­nak do pi­sa­nia ele­ganc­kich li­stów lub skła­da­nia cza­so­pism: to czys­tej wo­dy edy­tor tek­stu. Ponie­waż ma­teria­ły publi­ko­wa­ne na ła­mach „Świata Owo­ców” są przy­go­to­wy­wa­ne w ko­dzie HTML, edy­cja tek­sto­wa – z for­ma­to­wa­niem ogra­ni­czo­nym do auto­ma­tycz­ne­go ła­ma­nia wier­szy w aka­pi­tach – jest naj­zu­peł­niej wy­star­cza­ją­ca.

FocusWriter

Silnym punk­tem pro­gra­mu jest inter­fejs użyt­kow­ni­ka, a w za­sa­dzie… je­go brak. W pod­sta­wo­wym try­bie pra­cy edy­tor zaj­mu­je ca­ły ekran, na któ­re­go środ­ku wy­świet­la­na jest treść do­ku­men­tu. Dosunię­cie wskaź­ni­ka my­szy do jed­nej z kra­wę­dzi od­sła­nia znaj­du­ją­ce się tam ban­de­ro­le me­nu, pas­ki na­rzę­dzio­we i list­wy sta­nu, jed­nak gdy po­zo­sta­wi­my wskaź­nik w neu­tral­nej po­zyc­ji, żad­ne ele­men­ty gra­ficz­nej otocz­ki nie od­ry­wa­ją na­szych oczu od tek­stu. Koncepcja ta zo­sta­ła do­pro­wa­dzo­na do eks­tre­mum: ukry­ty jest na­wet pa­sek prze­wi­ja­nia, przy­dat­ny w su­mie przy edy­cji dłuż­szych tek­stów.

Wygląd ekra­nu edy­cyj­ne­go moż­na w sze­ro­kim za­kre­sie mo­dy­fi­ko­wać. Tłem do­ku­men­tu mo­że być jed­no­li­ta plan­sza lub ob­raz. Można do­wol­nie wy­brać ko­lo­ry tła i tek­stu oraz czcion­kę, któ­rą wy­pi­sy­wa­na jest treść. Użytkow­nik mo­że rów­nież prze­miesz­czać sam ob­szar treś­ci i zmie­niać je­go mar­gi­ne­sy. Mniej eks­tre­mal­ni pu­ryś­ci mo­gą też zre­zyg­no­wać z peł­no­ekra­no­we­go try­bu pra­cy i przy­wró­cić trwa­łe wy­świet­la­nie nie­któ­rych ele­men­tów GUI lub wręcz przejść do pra­cy w oknie.

FocusWriter nie jest na­rzę­dziem dla każ­de­go. W świe­cie, w któ­rym for­ma na­bie­ra więk­sze­go zna­cze­nia niż treść, na­rzę­dzie nie ofe­ru­ją­ce wie­le w tym za­kre­sie nie mo­że li­czyć na po­wszech­ną ak­cep­tac­ję. Jednak w tych wąs­kich za­sto­so­wa­niach, w któ­rych czys­ty tekst nie­sie wy­star­cza­ją­co du­żo in­for­mac­ji, by na­da­nie mu peł­nej for­my gra­ficz­nej by­ło tyl­ko for­mal­no­ścią – by wy­mie­nić tu tyl­ko for­ma­ty HTML czy TeX – oso­by szu­ka­ją­ce moż­li­woś­ci peł­ne­go sku­pie­nia się na treś­ci po­win­ny go prze­te­sto­wać.


Cóż, trudno mi się z tym nie zgodzić. Wszystkie teksty jakie napisałem na kompie odciętego od przeskadzajek bardziej mi się podobają niż te napisane z całym "tłem" Są bardziej zwięzłe i mają lepszą formę. Niby takie oczywiste, a jednak na pierwszy rzut tego człowiek nie dostrzega.
Polecam program Atom: https://atom.io/