RSS

Komu nie jest na rękę neutralność Sieci?

Liczba odsłon: 389

Ideą re­pub­li­ka­nów jest jak naj­da­lej po­su­nię­ta de­cen­tra­li­za­cja oraz sil­ne wspie­ra­nie przed­się­bior­czo­ści in­dy­wi­dual­nej. Niestety, w dro­dze ku te­mu ce­lo­wi po­su­wa­ją się cza­sem do sta­wia­nia ab­sur­dal­nych twier­dzeń.

Ajit Pai, przed­sta­wi­ciel Partii Re­pub­li­kań­skiej w ko­mi­sji FCC, skry­ty­ko­wał pro­po­zyc­ję pra­wo­daw­stwa za­pew­nia­ją­ce­go neu­tral­ność Sieci na te­re­nie Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Według nie­go, „[…] je­że­li Sta­ny Zjed­no­czo­ne przyj­mą pra­wo­daw­stwo któ­re za­kła­da wyż­szą kon­tro­lą rzą­du nad dzia­ła­niem Inter­ne­tu, trud­niej­sze sta­nie się na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej prze­ko­ny­wa­nie in­nych rzą­dów: «chce­my, abyś­cie trzy­ma­li swo­je rę­ce z da­la od Inter­ne­tu» […]”.

Porazi­ła mnie lo­gi­ka te­go ro­zu­mo­wa­nia. To tak, jak­by stwier­dzić, że ko­deks dro­go­wy, za­pew­nia­ją­cy jed­no­li­te re­gu­ły dla wszyst­kich (z bar­dzo drob­ny­mi wy­jąt­ka­mi) uczest­ni­ków ru­chu jest zły i mo­że sta­wiać USA w złym świet­le na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. Najwyraź­niej rów­nież XV po­praw­ka do Kon­sty­tu­cji Sta­nów Zjed­no­czo­nych, zrów­nu­ją­ca wszyst­kich oby­wa­te­li bez wzglę­du na ra­sę i ko­lor skó­ry jest po­mył­ką, któ­rą na­le­ży jak naj­szyb­ciej na­pra­wić. W prze­ciw­nym przy­pad­ku USA mo­gą stra­cić pra­wo kry­ty­ko­wa­nia rzą­dów to­ta­li­tar­nych za to, że w zbyt du­żym sto­pniu in­ge­ru­ją w ży­cie swo­ich oby­wa­te­li.

Dość tych nie­smacz­nych żar­tów. Powyższy przy­kład jest jed­nak cał­kiem nie­zły. Neutral­ność sie­ci jest prze­cież ko­lej­nym kro­kiem rów­no­up­raw­nie­nia, tym ra­zem w sfe­rze ko­mu­ni­kac­ji mię­dzy­ludz­kiej. Neutral­ność za­po­bie­ga sytu­acji, w któ­rej pre­fe­ro­wa­ne bę­dą pod­mio­ty, któ­re za­pła­cą naj­wię­cej. W wal­ce prze­ciw­ko niej nie cho­dzi o pres­tiż USA czy nie­zgod­ność z ideą re­pub­li­ka­niz­mu, lecz o twar­dą go­tów­kę, któ­rą chcą po­bie­rać kon­cer­ny te­le­ko­mu­ni­ka­cyj­ne. Raz od na­daw­ców, za przy­zna­wa­nie szcze­gól­ne­go prio­ry­te­tu ich da­nym, a dru­gi raz od od­bior­ców, za pra­wo do spraw­ne­go od­bie­ra­nia nie tyl­ko ogłu­pia­ją­cych treś­ci naj­więk­szych do­staw­ców, ale też do­wol­nych in­nych in­for­mac­ji.

Brak neu­tral­no­ści sie­ci jest też na rę­kę kon­cer­nom me­dial­nym. Jeżeli prio­ry­tet bę­dzie na­da­wa­ny tyl­ko wy­bra­nym usłu­gom, wy­daj­ność wszel­kie­go ro­dza­ju sie­ci P2P spad­nie po­ni­żej po­zio­mu ak­cep­tac­ji. Nikt też nie bę­dzie uru­cha­miał włas­nych ser­we­rów usług inter­ne­to­wych, trud­nych do nad­zo­ro­wa­nia i prze­szu­ki­wa­nia, bo je­dy­nie wy­na­jem ser­we­ra w du­żych fir­mach bę­dzie gwa­ran­to­wał wy­star­cza­ją­cy po­ziom prze­pu­sto­wo­ści.

Jeżeli nie chce­my spro­wa­dzić Inter­ne­tu do ro­li ko­lej­ne­go ra­dia i te­le­wi­zji, umie­ra­ją­cych z nad­mia­ru re­klam i głu­piej tan­de­ty, mu­si­my bro­nić neu­tral­no­ści Sieci.