RSS

Teatr jednego aktora

Liczba odsłon: 161

Zacząć du­ży pro­jekt in­for­ma­tycz­ny i skoń­czyć go to wiel­kie osiąg­nię­cie. Tym bar­dziej, je­że­li ce­lem jest stwo­rze­nie uda­ne­go, ko­mer­cyj­ne­go pro­duk­tu, któ­ry ma osiąg­nąć suk­ces fi­nan­so­wy, a – jak sam pi­sa­łem dzie­sięć lat te­mu – w za­sa­dzie na­stą­pił już od daw­na wiesz­czo­ny zmierzch ama­to­rów. Wciąż jed­nak tra­fia­ją się pe­reł­ki, wy­jąt­ki od tej re­gu­ły. Takim mi­łym za­sko­cze­niem by­ła dla mnie nie­daw­na pre­mie­ra gry Star­dew Valley.

Stardew Valley
Źródło: www.youtube.com

Trudno jest na­pi­sać grę kom­pu­te­ro­wą. Największym prob­le­mem nie jest sa­mo pro­gra­mo­wa­nie, gdyż kod jest względ­nie pros­ty i po­wta­rzal­ny we wszyst­kich pro­duk­cjach. Każda gra mu­si jed­nak za­wie­rać cie­ka­wy, uni­ka­to­wy sce­na­riusz, in­te­re­su­ją­cą gra­fi­kę oraz od­po­wied­ni pod­kład mu­zycz­ny i dźwię­ko­wy. Niewiele jest osób, któ­re zna­ją się na tym wszyst­kim jed­no­cześ­nie; ba, in­for­ma­ty­cy częs­to pre­zen­tu­ją wręcz po­ziom umie­jęt­no­ści plas­tycz­nych i mu­zycz­nych gor­szy niż prze­cięt­ny przed­szko­lak.

Mimo to, Star­dew Valley zo­sta­ło stwo­rzo­ne przez jed­ne­go czło­wie­ka. Eric Barone, za­fas­cy­no­wa­ny po­dob­ny­mi, wcześ­niej­szy­mi gra­mi, uru­cho­mił swo­ją zna­jo­mość śro­do­wis­ka pro­gra­mi­stycz­ne­go XNA i wiel­kie po­kła­dy zdol­no­ści ar­tys­tycz­nych, czte­ry la­ta in­ten­sy­wnie pra­cu­jąc pod pseu­do­ni­mem Concer­ned­Ape nad dzie­łem, któ­re łą­czy wie­le ga­tun­ków. Z jed­nej stro­ny jest to pros­ty sy­mu­la­tor far­my, któ­ry pew­nie spo­do­ba się każ­de­mu, kto kie­dyś ba­wił się w Farm­Vil­le (lub, kil­ka­naś­cie lat wcześ­niej, Sim­Farm). Jednocześ­nie jed­nak ma­my do czy­nie­nia z „sy­mu­la­to­rem ży­cia”, przed­sta­wia­ją­cym pew­ną nie­wiel­ką spo­łecz­ność ze zalgo­ryt­mi­zo­wa­ną sztucz­ną in­te­li­gen­cją. Z człon­ka­mi tej spo­łecz­no­ści moż­na wcho­dzić w róż­no­rod­ne in­ter­ak­cje, od­kry­wa­jąc róż­ne ścież­ki sce­na­riu­sza oraz dru­gie, an­ty-kor­po­rac­jo­ni­stycz­ne dno opo­wie­ści.

Zainte­re­so­wa­nym po­le­cam po­czy­ta­nie re­cenzjiogląd­nię­cie fil­mów. A ja mu­szę się za­sta­no­wić, czy mo­gę za­ry­zy­ko­wać kup­no tej gry, gdyż mo­że ona za­jąć na­praw­dę cał­kiem spo­ro wie­czo­rów...