RSS

TL;DR

Liczba odsłon: 198

tl;dr: Jeżeli ten tekst wy­da­je Ci się za dłu­gi, to go nie czy­taj.

Inter­net opa­no­wu­je ma­nia krót­koś­ci. Czasem ma się wra­że­nie, że czas wie­lu osób jest tak nie­zmier­nie cen­ny, że na­ciś­nię­cie kil­ku kla­wi­szy by­ło­by je­go mar­no­wa­niem. Powszech­ne jest sto­so­wa­nie skró­tów w ko­men­ta­rzach i ko­mu­ni­kac­ji: tekst ty­pu „OMG, ts md me LOL” kie­dyś był­by uzna­ny za pro­dukt nie­piś­mien­ne­go, dzi­siaj jest nor­mą.

Podobne zja­wi­sko do­ty­ka dłuż­szych form wy­po­wie­dzi. Długie arty­ku­ły znie­chę­ca­ją wie­lu do czy­ta­nia, za­tem auto­rzy sta­ra­ją się zmniej­szyć na­kład pra­cy po­trzeb­ny do od­bio­ru ich dzie­ła i za­miesz­cza­ją stresz­cze­nia opa­trzo­ne sym­bo­lem tl;dr.

Ciekawi mnie, skąd wzięła się ta mo­da. Czy fak­tycz­nie ży­je­my w świe­cie tak przys­pie­sza­ją­cym, że nie ma już cza­su na sku­pie­nie się nad tek­stem i od­biór nie tyl­ko in­for­mac­ji, ale też ca­łej otocz­ki sty­lis­tycz­nej? Pisanie wy­pra­co­wań na lekc­jach ję­zy­ka pol­skie­go, skła­da­ją­cych się ze wstę­pu, roz­wi­nię­cia i pod­su­mo­wa­nia, nie ma prze­cież na ce­lu tyl­ko na­ucze­nie spraw­ne­go prze­ka­zy­wa­nia treś­ci, bo to moż­na zro­bić o wie­le pro­ściej. Chodzi głów­nie o to, by pi­sa­ny tekst był ele­ganc­ki, spój­ny sty­lis­tycz­nie i płyn­nie prze­cho­dził od ogółu, przez szcze­gó­ły, aż do wnios­ku.

Gdyby dzi­siaj po­wie­dzieć twór­com co ob­szer­niej­szych dzieł li­te­ra­tu­ry, że są one za dłu­gie i po­win­ni je zna­czą­co skró­cić, pew­nie po­pa­trzy­li­by tyl­ko z nie­do­wie­rza­niem za­sta­na­wia­jąc się, czy to żart, czy obel­ga. Owszem, stresz­cze­nia przy­da­ją się, gdy ktoś mu­si na­być pew­ne in­for­mac­je nie po­świę­ca­jąc na to zbyt wie­le cza­su. Są też nie­oce­nio­ne, gdy mu­si­my bar­dzo szyb­ko oce­nić, czy da­ny utwór jest tym, cze­go szu­ka­my. Stresz­cze­nia uży­je za­tem ucz­niak, któ­ry bę­dzie chciał „na ju­tro” po­znać głów­ne wąt­ki po­wieś­ci, a tak­że czy­tel­nik szu­ka­ją­cy w księ­gar­ni czy bi­blio­te­ce po­zyc­ji, któ­ra od­po­wia­da je­go gu­stom lub za­wie­ra po­szu­ki­wa­ne in­for­mac­je. Trudno jed­nak, by praw­dzi­wy mi­łoś­nik li­te­ra­tu­ry przed­kła­dał bry­ki nad peł­ne treś­ci.

Powszech­ność stresz­czeń po­wo­du­je też sprzę­że­nie zwrot­ne. Szybkie czy­ta­nie to waż­na umie­jęt­ność, jed­nak jesz­cze waż­niej­sza jest zdol­ność bły­ska­wicz­ne­go prze­glą­da­nia tek­stu. Wzrok mo­że prze­ska­ki­wać ca­łe zda­nia lub aka­pi­ty, wy­ła­wia­jąc je­dy­nie sło­wa klu­czo­we lub po­je­dyn­cze, naj­istot­niej­sze zda­nia i choć po­mi­nie się więk­szość słów, moż­na od­two­rzyć spo­rą część in­for­mac­ji. To zresz­tą je­den z naj­waż­niej­szych ar­gu­men­tów na rzecz wyż­szo­ści tek­stu nad prze­ka­zem wideo. Z po­wo­du stresz­czeń za­tra­ca­my tę umie­jęt­ność. Kiedyś nor­mą by­ło szyb­kie prze­ska­no­wa­nie tek­stu wzro­kiem, a na­stęp­nie od­czy­ta­nie in­te­re­su­ją­cych frag­men­tów. Dzisiaj dłu­gi tekst znie­chę­ca, a wręcz sta­je się nie­czy­tel­ny: z moich do­świad­czeń ze stu­den­ta­mi wy­ni­ka, że brak umie­jęt­no­ści zro­zu­mie­nia dłu­gie­go tek­stu jest po­wszech­ny.

Oczywiś­cie, czym in­nym jest krót­kość, a czym in­nym zwię­złość. I ja, zgod­nie z za­sa­dą, że dzie­ło nie jest skoń­czo­ne, do­pó­ki da się z nie­go coś jesz­cze usu­nąć, zaw­sze prze­re­da­go­wu­ję na­pi­sa­ne tek­sty. Uzupeł­niam je też po­gru­bio­nym wstę­pem, któ­ry ma nie tyl­ko za­chę­cać do lek­tu­ry, ale też w pew­nym sto­pniu wy­jaś­niać, o czym jest ca­ły tekst. Jestem jed­nak prze­ciw­ny skra­ca­niu za wszel­ką ce­nę oraz za­miesz­cza­niu „stresz­czeń dla le­ni­wych” w po­sta­ci frag­men­tów ozna­czo­nych „tl;dr”. Po pros­tu, je­że­li ja­kiś tekst jest dłu­gi, lecz jest wart czy­ta­nia, czy­tam go (lub przy­naj­mniej ska­nu­ję wzro­kiem); je­że­li nie — nie­za­leż­nie od te­go, czy jest krót­ki czy dłu­gi, nie czy­tam go.


Osoby chcą­ce zo­ba­czyć, czym są na­praw­dę dłu­gie tek­sty, za­pra­szam do lek­tu­ry dwóch po­niż­szych źró­deł:

Stanowią one (bar­dzo wy­biór­czy) przy­kład tek­stów ob­szer­nych na stan­dar­dy Inter­ne­tu, a za­ra­zem nie­sa­mo­wi­cie in­te­re­su­ją­cych. Człowiek z nie­do­wie­rza­niem do­cie­ra do po­cząt­ku ob­sza­ru ko­men­ta­rzy i – zer­ka­jąc na pa­sek po­stę­pu, któ­ry su­ge­ro­wał, że lek­tu­ry jest jesz­cze wię­cej – myś­li z roz­cza­ro­wa­niem: „to już ko­niec?”.


Dlatego też gazety typu "Fakt" czy "Super Express" mają wysoką sprzedaż – dużo obrazków a mało tekstu napisanego prostym (a nawet prostackim) językiem.