Ku pamięci ludzkiej pamięci

Liczba odsłon: 6

W jednym z artykułów zamieszczonych w czasopiśmie Komputer, poświęconym złożoności obliczeniowej algorytmów, Autor napisał: „(...) proszę sobie wyobrazić, że mam pięciu przyjaciół, do których często telefonuję. Łatwiej mi będzie w takiej sytuacji zapamiętać pięć numerów telefonów niż założyć bazę danych w komputerze i przed każdym telefonem włączać maszynę i pytać ją o właściwy numer. Znacznie więcej czasu stracę na obsługę sprzętu, niż warta jest jego szybkość wykonywania operacji na takiej bazie danych (...)”. Uzasadniało to twierdzenie, że nie wszystkie bazy danych nadają się do skomputeryzowania i czasem tradycyjna, ręczna obsługa niewielkich zbiorów danych jest znacznie wydajniejsza i wygodniejsza od angażowania maszyn obliczeniowych.

Tymczasem dziewiętnaście lat później – czego Autor faktycznie mógł nie przewidzieć – nawet takie małe bazy poddajemy informatyzacji i korzystamy z nich za pośrednictwem komputerów. Nie, to nie człowiek stał się bardziej leniwy, lecz komputery zostały poddane tak dalece idącej miniaturyzacji, że są dostępne zawsze i wszędzie. W końcu książka telefoniczna dostępna we włączonym 24 godziny na dobę telefonie komórkowym i wyświetlana w ciągu sekundy po naciśnięciu jednego przycisku jest – jakby nie było – bazą danych.

Trudno nie zgodzić się, że jest to wygodne i zwalnia nie tylko od konieczności noszenia przy sobie notatnika z numerami gdy liczba znajonych przekroczy kilkadziesiąt pozycji, ale też od wspomagania się zawsze dużym, uniwersalnym komputerem, gdy numerów telefonów do zapamiętania są setki. Pozostaje tylko pytanie, czy obszary mózgu uwolnione od konieczności pamiętania ciągów cyfr powiązanych z nazwiskami zostaną wykorzystane w jakimś lepszym, bardziej kreatywnym celu, czy też oddadzą się błogiemu wypoczynkowi?