RSS

Komputeryzujmy kolejki!

Liczba odsłon: 8

[...] W Opocznie, w sklepie fabrycznym Zakładów Płytek Ceramicznych, wymyślono nowe zastosowanie dla komputera: zastępuje społeczny komitet kolejkowy. Komputery na świecie mają sto tysięcy zastosowań, ale to z Opoczna jest nowe i oryginalne polskie i – jak słyszeliśmy – na specjalistach amerykańskich, zachodnioeuropejskich i japońskich wywarło ono duże wrażenie. Oto bowiem komputer nie tylko wie dokładnie kto za kim dziś stoi w ogonku po płytki ścienne i podłogowe, ale jeszcze pilnuje, żeby nikt nie pchał się do sklepu częściej niż raz na cztery lata. Klient, który chciałby wyłudzić ponowny zakup wcześniej niż w 1993 roku, albo też przekroczyć limit kupna (40 m2 płytek na ścianę, 10 m2 na podłogę) pod pretekstem, na przykład, posiadania lokalu o większej powierzchni, zostaje natychmiast zdemaskowany dzięki odpowiednio pojemnej pamięci komputerowej [...]

Powyższy fragment tekstu, opublikowany w numerze 5/1989 miesięcznika Komputer w cudownie ironiczny sposób pokazuje jeden z absurdów rzeczywistości gospodarczej sprzed niespełna 20 lat. Jak widać, komputeryzacja okazała się w tym przypadku nieskuteczna, natomiast z kolejkami poradziła sobie... zmiana systemu gospodarczego.

Dlaczego o tym piszę? Wczoraj bowiem w Kurierze TVP3 zaprezentowano materiał o komputeryzacji kolejki w Urzędzie Miasta Częstochowy. Poprzez Internet można zarejestrować się w „ogonku” i o ściśle określonej porze załatwić sprawę bez konieczności tracenia wielu minut lub godzin na rozmyślania „dlaczego oni nie załatwiają tego szybciej”.

Czy jednak tędy droga? Komputery nie mają usprawniać obiegu dokumentów papierowych: o wiele lepiej, jeżeli zastępują ten obieg. Wystarczyłoby uprościć wszystkie procedury związane z prawami jazdy, dowodami osobistymi, dowodami rejestracyjnymi, rejestracją działalności gospodarczej i wszystkim innym, co spędza codziennie setki ludzi do każdego urzędu miasta. Zrzucenie gromadzenia danych wyłącznie na komputery (które mogą przecież „załatwić” każdego petenta w minutę) zamiast drukowania tych danych na różnych formularzach, blankietach i dokumentach, oraz gromadzenie po prostu mniejszej ilości danych pozwoliłoby nie tylko zrezygnować z systemów obsługi kolejek, ale też... z samych kolejek.