RSS

Wymiana kondensatorów elektrolitycznych

Liczba odsłon: 2116

Długo mia­łem kom­fort pi­sa­nia o prob­le­mach z kon­den­sa­to­ra­mi elek­tro­li­tycz­ny­mi z po­zyc­ji elek­tro­ni­ka-teo­re­ty­ka, ża­den bo­wiem z moich kom­pu­te­rów nie cier­piał na ta­kie do­leg­li­woś­ci. Ostatnio wpad­ła jed­nak w mo­je rę­ce pły­ta głów­na zbyt jesz­cze cie­ka­wa, by ją zło­mo­wać, nie­spraw­na jed­nak właś­nie z po­wo­du na­puch­nię­tych i wy­la­nych kon­den­sa­to­rów.

Mniej i bardziej napuchnięte kondensatory

Przy okaz­ji wy­mia­ny po­sta­no­wi­łem za­tem na­pi­sać swe­go ro­dza­ju po­rad­nik dla wszyst­kich tych, któ­rzy rów­nież zo­sta­li zmu­sze­ni do żmud­ne­go ślę­cze­nia z lu­tow­ni­cą w rę­ku. Tego ty­pu na­pra­wa – cał­ko­wi­cie wy­ko­nal­na w do­mo­wych wa­run­kach – jest bo­wiem nie­zwyk­le op­ła­cal­na: za kil­ka­naś­cie zło­tych moż­na przy­wró­cić do ży­cia pły­tę głów­ną, któ­rej wy­mia­na na in­ną – z po­wo­du częs­to zmie­nia­ją­cych się tech­no­lo­gii i stan­dar­dów – częs­to ozna­cza kosz­ty li­czo­ne w set­kach zło­tych. Poza tym, na­pra­wio­na pły­ta po re­mon­cie mo­że do­sko­na­le słu­żyć w ser­we­rze lub dru­gim kom­pu­te­rze.

Zaczynamy

Na sa­mym po­cząt­ku na­le­ży zgro­ma­dzić sprzęt i ma­teria­ły po­trzeb­ne do pra­cy. Przede wszyst­kim po­trzeb­na jest lu­tow­ni­ca o mo­cy co naj­mniej 70 W, naj­le­piej ze sta­bi­li­za­cją tem­pe­ra­tu­ry gro­ta (choć nie jest to bez­względ­nie wy­ma­ga­ne). Oczywiś­cie grot po­wi­nien być względ­nie cien­ki, a sa­ma lu­tow­ni­ca nie­zbyt du­ża i łat­wa w ma­new­ro­wa­niu. Po dru­gie, rol­ka cy­ny (śred­ni­ca 0.9 mm lub mniej) i nie­co top­ni­ka. Po trze­cie, ostre i nie­zbyt du­że cąż­ki do przy­ci­na­nia wy­pro­wa­dzeń kon­den­sa­to­rów. Odsysacz do cy­ny nie bę­dzie nie­zbęd­ny, choć mo­że ułat­wić pra­cę (nie mó­wiąc już o peł­no­praw­nej sta­cji do wy­lu­to­wy­wa­nia).

W dru­gim kro­ku mu­sisz przy­go­to­wać li­stę kon­den­sa­to­rów pod­le­ga­ją­cych wy­mia­nie i spi­sać pa­ra­met­ry dla za­mien­ni­ków:

Najle­piej jest wy­mie­niać wszyst­kie kon­den­sa­to­ry w da­nej gru­pie, na­wet je­że­li tyl­ko kil­ka z nich jest usz­ko­dzo­nych. Robiąc za­ku­py do­licz też je­den czy dwa ele­men­ty ja­ko re­zer­wę na wy­pa­dek usz­ko­dze­nia lub zgu­bie­nia któ­re­goś. Kupować na­le­ży kon­den­sa­to­ry ty­pu Low-ESR, prze­zna­czo­ne do pra­cy w ukła­dach elek­tro­nicz­nych.

Na ko­niec przy­go­tuj so­bie wy­god­ne sta­no­wis­ko pra­cy. Musisz mieć du­żo pu­ste­go miej­sca, blis­ko do­ciąg­nię­tą li­nię za­si­la­ją­cą, do­bre oświet­le­nie (któ­re­go nie bę­dziesz so­bie sam za­sła­niał) i wy­go­dę ko­rzy­sta­nia z lu­tow­ni­cy (aby nie zrzu­cić jej na zie­mię lub nie po­pa­rzyć się nią). Dobrze jest też wy­ło­żyć biur­ko ja­kimś ar­ku­szem lub pły­tą tek­tu­ro­wą, aby nie usz­ko­dzić po­wierz­chni krop­la­mi cy­ny.

Lutujemy

Najważniej­sza ra­da: zaw­sze pra­cuj z do­brze na­grza­ną lu­tow­ni­cą. Po jej włą­cze­niu zo­staw ją na 10-15 mi­nut, aby ca­ły grot na­grzał się do no­mi­nal­nej tem­pe­ra­tu­ry pra­cy. Nie mo­żesz so­bie po­zwo­lić na przy­cis­ka­nie nie­do­sta­tecz­nie roz­grza­nej lu­tow­ni­cy przez mi­nu­tę do punk­tu lu­tow­ni­cze­go: pły­ta głów­na jest ob­wo­dem wie­lo­warst­wo­wym i nie jest trud­no usz­ko­dzić jed­ną z we­wnętrz­nych warstw przez prze­grza­nie.

Każdy wy­mie­nia­ny kon­den­sa­tor ogląd­nij do­kład­nie i za­pa­mię­taj (lub za­no­tuj) w któ­rą stro­nę skie­ro­wa­ny jest je­go bie­gun ujem­ny (ozna­cza­ny naj­częś­ciej pas­kiem na ścian­ce obu­do­wy kon­den­sa­to­ra). Co praw­da na sa­mej pły­cie po­wi­nien znaj­do­wać się na­druk z ozna­cze­niem bie­gu­nów, jed­nak licz na to tyl­ko w osta­tecz­no­ści (tym bar­dziej, że zda­rza­ją się błę­dy w na­dru­ku). Pomylenie bie­gu­no­woś­ci kon­den­sa­to­ra elek­tro­li­tycz­ne­go koń­czy się co naj­mniej efek­tow­ną eks­ploz­ją kon­den­sa­to­ra, a cza­sem rów­nież usz­ko­dze­niem po­blis­kich ukła­dów sca­lo­nych.

Jeżeli wcześ­niej nie lu­to­wa­łeś ma­so­wo pro­du­ko­wa­nej elek­tro­ni­ki, mo­żesz być za­sko­czo­ny jak cięż­ko pój­dzie pierw­sza pró­ba. Stosowane nis­ko­oło­wio­we lu­ty wy­ma­ga­ją bar­dzo wy­so­kiej tem­pe­ra­tu­ry gro­ta, a sa­ma pły­ta głów­na – przy­sto­so­wa­na do spraw­ne­go od­pro­wa­dza­nia ciep­ła – ma spo­rą po­jem­ność ciepl­ną i błys­ka­wicz­nie schła­dza gro­ty lu­tow­nic o mniej­szej mo­cy. Sporo po­ma­ga częs­te mo­cze­nie gro­ta w top­ni­ku (lub na­wet na­ło­że­nie odro­bi­ny top­ni­ka na punkt lu­tow­ni­czy) oraz roz­to­pie­nie w punk­cie lu­tow­ni­czym odro­bi­ny świe­żej cy­ny z rol­ki.

Odsysanie cy­ny z punk­tów lu­tow­ni­czych nie jest ko­niecz­ne. Podgrze­waj po pros­tu cy­nę od stro­ny dru­ku (na zmia­nę oba wy­pro­wa­dze­nia kon­den­sa­to­ra), dru­gą rę­ką pró­bu­jąc de­li­kat­nie wy­ciąg­nąć nóż­kę kon­den­sa­to­ra z pod­grze­wa­ne­go właś­nie punk­tu. Gdy już uda Ci się wy­jąć kon­den­sa­tor, poz­wól pły­cie „od­sap­nąć” chwi­lę, aby nie prze­grzać jej przy wlu­to­wy­wa­niu no­we­go ele­men­tu.

Wlutowując no­wy kon­den­sa­tor do­kład­nie sprawdź je­go bie­gu­no­wość. Jeżeli w punk­tach lu­tow­ni­czych po­zo­sta­ła sta­ra cy­na, mo­że być ko­niecz­ne na­prze­mien­ne pod­grze­wa­nie oby­dwu punk­tów tak, aby uda­ło się wsu­nąć kon­den­sa­tor do koń­ca. Czasem mo­że być też ko­niecz­ne wcześ­niej­sze przy­cię­cie wy­pro­wa­dzeń do od­po­wied­niej dłu­goś­ci (za­zwy­czaj przy­ci­na się je do­pie­ro po wlu­to­wa­niu ukła­du tak, aby nie mog­ły do­tknąć żad­ne­go po­blis­kie­go punk­tu lu­tow­ni­cze­go lub in­ne­go wy­pro­wa­dze­nia). Gdy kon­den­sa­tor jest już osa­dzo­ny w swo­im miej­scu, na­le­ży go przy­lu­to­wać świe­żą cy­ną z rol­ki, za­pew­nia­jąc do­bre po­łą­cze­nie elek­trycz­ne oraz me­cha­nicz­ne.

Kończymy

Wymienione kondensatory

Gdy skoń­czysz lu­to­wa­nie wszyst­kich kon­den­sa­to­rów (po na­bra­niu wpra­wy bę­dziesz po­trze­bo­wał oko­ło pię­ciu mi­nut na każ­dą sztu­kę), ogląd­nij jesz­cze raz wszyst­kie miej­sca lu­to­wa­nia, szu­ka­jąc po­tenc­jal­nych zwarć lub od­prys­ków cy­ny. Poruszaj każ­dym kon­den­sa­to­rem obser­wu­jąc, czy je­go wy­pro­wa­dze­nia nie ma­ją lu­zu wy­ma­ga­ją­ce­go do­kład­niej­sze­go lu­to­wa­nia. Jeszcze raz zerk­nij też, czy wszyst­kie ele­men­ty są wlu­to­wa­ne z pra­wid­ło­wą bie­gu­no­woś­cią. Pośpiech jest w przy­pad­ku te­go ty­pu na­praw naj­gor­szym do­rad­cą.

Teraz po­zos­ta­je Ci je­dy­nie pod­łą­czyć za­si­la­nie do pły­ty i spraw­dzić, czy uru­cha­mia się ona bez prob­le­mu i dzia­ła sta­bil­nie. Kilka go­dzin bez­błęd­ne­go dzia­ła­nia pro­gra­mów ty­pu Memtest86+ czy Prime 95 po­zwa­la ży­wić na­dzie­ję, że pły­ta po ope­rac­ji wró­ci­ła do zdro­wia.


W tekście czytamy:
"podgrzewaj na zmianę oba punkty lutownicze",
"podgrzewaj po prostu cynę od strony druku".
A co to dokładnie znaczy?
Co konkretnie podgrzewać?
I z której strony płyty?
Może jakieś zdjęcie?
Na zmianę to znaczy na zmianę :) Najpierw jeden, potem drugi, i znów pierwszy...
A płyta główna ma dwie strony: stronę elementów (wierzch) oraz stronę druku (spód). Wszystkie punkty lutownicze kondensatorów są dostępne od spodu (czyli od strony druku).
Radku, nie napisales, ze kondensatory powinny byc LOW E.S.R, i na 105 stopni Celsjusza...
Mogą być najzwyklejsze kondensatory elektrolityczne (takie zresztą są montowane zazwyczaj na płytach), a w zasadzie wszystkie obecne w handlu elektrolity są na 100 stopni, więc nie jest to jakieś specjalne wymaganie.
Ja raczej zalecam oddanie płyty w ręce wtajemniczonego znajomego albo po prostu do zakładu naprawczego komponenty komputerowe :). Nawet obeznanemu z lutownicą może coś pójść nie tak, jak powinno. Chociaż, problemy "kondensatorowe" powjawiają się w płytach marnej jakości. Więc lepiej się zastanowić czy warto się bawić. Czy nie lepiej kupić nowej, chociażby na Allegro?

@bart1awo: Powinny być, jednak zważająć na koszty takich kondensatorów, to opłacalna jest nowa płyta.

P.S.: Spuchnięte kondensatory są oznaką oprócz samej kiepskiej jakości ich samych, to również nienajlepszego
zasilacza.
Tekst napisany jest rozsądnie, a rozwiązania typu Allegro, nowa płyta są bzdetem, najlepiej napisać kup płytę na http:mam z tego kase.com. pl. :)
wypadałoby jeszcze dodać, że główną przyczyną niesprawności zasilaczy są też kondensatory elektrolityczne. to jedne z najczęściej uszkadzających sie elementów we współczesnej elektronice.
Hmmm, bardzo ładnie napisane – fachowo. Dotarłem tu przez google, bo na swoim blogu wysmarowałem coś o podmianie kondesatorków i byłem ciekaw, jak to widzą inni. Teraz zastanawiam się, czy nie wywalić wpisu, choć mój sposób (jak na "elektronika" samouka) nie uważam za zły, bo skuteczność w tego typu "zabawie" mam wysoką. Jeśli ktoś jest ciekaw, to zapraszam: http://command-dos.comxa.com/2009/12/ratujemy-plyte-glowna-wymiana-kondensatorow/