RSS

Co przyniosą systemy 64-bitowe

Liczba odsłon: 29

64-bitowe systemy operacyjne nie powstały po to, by szybciej przetwarzać dane. Dwa dni temu pisałem, że dobrze napisany 8- lub 16-bitowy program może być sprawniejszy, niż 32 bitowy; to samo, w większym nawet stopniu, tyczy się nowo powstającego oprogramowania 64-bitowego. Podstawowym celem architektury 64-bitowej jest jednak udostępnienie programom większej przestrzeni adresowej, a systemom operacyjnym — większych obszarów ciągłej, bezpośrednio dostępnej pamięci operacyjnej.

Okazuje się jednak, że korzystają z tych możliwości nie te aplikacje, po których byśmy się tego spodziewali. Zamiast olbrzymich serwerów bazodanowych, aplikacji obliczeniowych czy systemów pocztowych, przekroczenie granicy 2 GiB adresacji w ramach procesu (obowiązującej domyślnie w 32-bitowej wersji Windows) najbardziej przydaje się... grom.

Smutne, że przykład złego programowania staje się argumentem za popularyzacją 64-bitowego oprogramowania i przedmiotem testów dużego serwisu internetowego. Jakkolwiek skomplikowana by jakaś gra nie była, powinna mieścić się w granicy 2-gigabajtowej przestrzeni adresowej, nie mapując w nią od razu wszystkich bloków danych, a jedynie to, co faktycznie jest w danym momencie potrzebne.


"Jakkolwiek skomplikowana by jakaś gra nie była, powinna mieścić się w granicy 2-gigabajtowej przestrzeni adresowej"

Ehh. Przypomina się Bill Gates i jego "każdemu powinno wystarczyć 640 KB".
Z jednej strony faktycznie gry są często fatalnie pisane lub fatalnie rozplanowane mają dane na CD/DVD – bo zwykle autorzy czasu na to nie mają... Objawia się to tym że lepiej jest mieć obraz płyty na dysku niż korzystać z czytnika... Jest to szczególnie ważny temat w konsolach...

Jednak z “(...) nie mapując w nią od razu wszystkich bloków danych, a jedynie to, co faktycznie jest w danym momencie potrzebne.” – tak łatwo zgodzić się nie mogę, bo jednak pisanie gier to zupełnie inna bajka niż programy, które nazwę “zwykłymi”.