RSS

Kodeks Reklamy Internetowej

Liczba odsłon: 7

Internauci nigdy nie podchodzili z wielką sympatią do reklamy na stronach WWW. Świadome wejścia na reklamowaną bannerem stronę są rzadkością, a często materiały reklamowe są po prostu likwidowane za pomocą opcji przeglądarki lub dodatków filtrujących pobierane z Sieci treści. Nic dziwnego, że reklamodawcy zaczęli stosować różne sztuczki, by podnieść skuteczność reklamy i spowodować, żeby została dostrzeżona i odebrana przez czytelników. Pola reklamowe zaczęły błyskać krzykliwymi barwami, zaczęły w nich być wyświetlane krótkie, często zabawne animacje, a czasem nawet imitowały wygląd interfejsu użytkownika, tworząc wrażenie, że stanowią komunikat systemowy.

Powoli jednak reklama internetowa zaczęła przybierać absurdalną postać. Wielkie, wielomegabajtowe animacje Flash zasłaniające oglądaną stronę i utrudniające normalne korzystanie z Internetu nie tylko nie są dużo skuteczniejsze, ale mogą sfrustrować użytkownika i zniechęcić go nie tylko do reklamowanego produktu, ale też do serwisu, który opublikował taką reklamę. Mimo to polski Internet jest pełen takich spotów.

Całkowita likwidacja reklamy w Sieci jest niestety niemożliwa. Z tego powodu przydałoby się wprowadzić przynajmniej Kodeks Reklamy Internetowej, przyjmowany dobrowolnie przez portale internetowe i zabraniający wielu najbardziej irytujących sztuczek.

Przede wszystkim, reklama internetowa (niezależnie od rozmiaru i formatu) nie może obciążać komputera w stopniu utrudniającym pracę. Nawet na komputerze klasy Pentium II 400 MHz reklama nie powinna konsumować ponad 50% czasu mikroprocesora; na nowszych maszynach stopień obciążenia powinien być jeszcze mniejszy. Spotkałem się z reklamami tak obciążającymi obliczeniowo mikroprocesor, że jedynym sposobem na odzyskanie kontroli nad przeglądarką WWW było „zabicie” jej procesu — co oczywiście znacząco utrudniało surfowanie po Sieci. Ponadto, nagłe uaktywnienie skomplikowanej reklamy (choćby podczas nieobecności użytkownika) niepotrzebnie zwiększa zużycie energii i przyspiesza rozładowanie baterii w przypadku komputerów przenośnych.

Po drugie, rozmiar pliku reklamy nie powinien przekraczać na przykład 100 KiB. Należy pamiętać, że niektórzy użytkownicy Internetu korzystają z łącz, w przypadku których opłata jest naliczana za ilość przesyłanych danych. Zmuszanie internauty, by płacił krocie za reklamę, której zazwyczaj absolutnie nie chce i którą zamknie zaraz po wyświetleniu jest nie tylko bez sensu, ale też po prostu nieprzyzwoite.

W przypadku reklam zakrywających stronę, użytkownikowi nie powinno się utrudniać usunięcia reklamy z ekranu. Przede wszystkim, reklama nie może w żaden sposób przemieszczać się w zależności od ruchów wskaźnika myszy. Pole służące do likwidacji reklamy powinno mieć kształt koła o średnicy co najmniej 1 cm i wyróżniać się kontrastowymi kolorami. Pole to powinno też stanowić część samej reklamy, a nie – w oderwaniu od animacji reklamowej – ukrywać się pomiędzy prześwitującymi elementami zakrywanej strony WWW. Na kliknięcia myszki powinno reagować całe pole, a nie tylko krzyżyk na jego środku.

Reklama – niezależnie od tego, czy jest nią wielkoformatowy plakat, czy niewielki banner, nie powinna generować żadnych dźwięków. Wyjątkiem mogłyby być reklamy wielkoformatowe, wymagające i tak działania użytkownika podczas wchodzenia na stronę WWW, jednak w tym przypadku dźwięk powinien być przyciszony (nie więcej niż 75% natężenia) i rozpoczynać się łagodnym wejściem (by nie wystraszyć w przypadku ustawienia wysokiej głośności w systemie lub na głośnikach). Reklama powinna też udostępniać spory (co najmniej 2 cm średnicy) okrągły przycisk umożliwiający natychmiastowe wyłączenie efektów dźwiękowych). Absolutnie zabronione powinny być jakiekolwiek dźwięki alarmowe (syreny, bzyczki, piszczenie).

Nie powinny być dopuszczane do publikacji reklamy udające elementy interfejsu użytkownika lub formularze internetowe. Skłaniają one do kliknięcia, zamiast jednak działać zgodnie z oczekiwaniami, przekierowują użytkownika do reklamowanej strony WWW. Reklama powinna wyróżniać się formą graficzną, by niemożliwe było pomylenie jej z przydatnym elementem strony.

Zabronione powinno być też tworzenie nowych, reklamowych okien przeglądarki (pop-up oraz pop-under). Już dzisiaj ich skuteczność jest zresztą znikoma, dzięki rozbudowanym mechanizmom przeglądarek internetowych, blokującym tworzenie nowych okien bez zezwolenia użytkownika. Inna sprawa, że gdyby praktyka tworzenia okien reklamowych nie rozpowszechniła się swego czasu, dzisiaj przeglądarki mogłyby być „lżejsze” o kod blokujący tworzenie takich okien.

Aby przedstawione powyżej zasady, regulujące rynek reklamy internetowej, faktycznie zaczęły obowiązywać, duże i małe portale internetowe powinny z własnej woli zacząć wymagać od reklamodawców ograniczania swoich chęci zwiększenia skuteczności reklamy. W pewnym sensie byłoby to dla ich własnego dobra, gdyż denerwująca reklama nie reklamuje, a zniechęca. Niestety, wiele jednostek reklamujących się w sieci zakłada, że im agresywniejsza reklama, tym większa jej skuteczność i tym więcej wejść na reklamowaną stronę. Również samym portalom nie zależy na jakości reklam, a na ich ilości i cenie: często opublikują cokolwiek, bardziej bowiem opłaca się stracić kilkuset czytelników, niż jednego dużego reklamodawcę.

Pozostaje mieć nadzieję, że frustracja spowodowana coraz głębszą ingerencją reklamy w proces przeglądania stron internetowych zaowocuje w końcu opamiętaniem i Kodeks Reklamy Internetowej – w tej czy innej postaci – stanie się obowiązującym standardem.


Artykuł napisany w maju 2008 i jeszcze bez komentarza!?
Właśnie miałem dać upust frustracji i opisać męki, jakie przechodzę wchodząc na moją stronę startową www.onet.pl . W wielu przypadkach w takim momencie pojawia się tam reklamowa animacja flash z – a jakże- dobrze nam znanym "krzyżykiem" służącym do jej zamknięcia. Nie mam ochoty jej oglądać i klikam na "krzyżyk" -raz , drugi raz, trzeci... Nic się nie dzieje, tzn. animacja leci dalej, dalej... aż dojdzie do końca. Dopiero wtedy banner reklamowy się zamyka.
Wynika z tego, że reklamodawca (właściciel portalu) ma głęboko w nosie nasze "klikanie w krzyżyk" i to mnie strasznie boli.
Klikam czasami w link oznaczony jako reklama, ale takie wciskanie reklamy na chama mnie mocno irytuje.