RSS

Etykietki są IRYTUJĄCE

Liczba odsłon: 12

Otwieram stronę WWW, zawierającą duże obrazki. Ponieważ muszę przewinąć jej zawartość, by zobaczyć dalszą część komiksu, ustawiam wskaźnik myszy gdzieś wewnątrz okna i kładę palec na rolce. Zanim jednak zdążę przeczytać dymki z pierwszego obrazka, przykrywa go wyskakująca etykietka zawierająca opis obrazu, transkrypcję treści dymków lub inną absolutnie zbędną mi w tym momencie informację!

Atrybut alt elementu <img> został wynaleziony, by zastępować obrazy. W momencie, gdy wyświetlenie obrazu jest niemożliwe, zamiast niego powinien pojawić się opis zapisany w atrybucie alt. Gdy obraz jest widoczny, opis ten nie powinien w ogóle pojawiać się na ekranie. Niestety, autorzy przeglądarki Internet Explorer pomyśleli najwyraźniej, że żal tracić tak „wartościowe” informacje i postanowili, że ich program będzie wyświetlał zawartość atrybutu alt w postaci wyskakującej etykietki.

Autorzy stron WWW szybko wykorzystali tę funkcję, umieszczając w opisie obrazu na przykład tak absolutnie zbędne informacje, jak choćby rozmiar obrazu w pikselach i bajtach. Prawdziwy cel atrybutu – zastąpienie obrazu i wzbogacenie treści dostępnej dla osób ślepych lub niedowidzących – całkowicie się zatracił.

Przeglądarka Mozilla Firefox na szczęście traktuje atrybut alt we właściwy sposób, nie wyświetlając żadnych etykietek. Niestety, niektórym najwyraźniej tak bardzo się to spodobało, że uzupełniają znaczniki <img> atrybutem title, który – już w zgodzie z normą – powoduje wyświetlanie wyskakującej etykietki.

Nie zaśmiecajcie ekranu wyskakującymi w sposób prawie losowy i zaśmiecającymi pole pracy etykietkami. Wypełniajcie atrybut alt i niech wystarczy wam świadomość spełnionego obowiązku nawet, jeżeli na ekranie nic nie widać. I błagam, zostawiajcie atrybut title w spokoju.


Skoro już się czepiamy, to wspomnę o tym banerku W3C XHTML 1.0 z lewej, który od dawna pokazuje, że strona jednak nie przechodzi testu pozytywnie ;).
Ze względu na użycie JavaScriptu do ukrywania adresów pocztowych osób komentujących. Dopiero przeglądarka generuje sobie właściwy, zgodny z normami kod HTML. Walidator nie obsługuje JS i dostanie zamiast znacznika odnośnika — znacznik skryptu.
Strona jest zgodna z normami, ale nie z walidatorem :)
Przekleiłem źródło, na podstawie którego mój Firefox generuje Świat Owoców, do Direct Input walidatora. Również pokazuje błędy ;).
Firefox nigdzie nie pokazuje ostatecznej wersji źródła, bez JavaScriptu.
Głównej strony serwisu po prostu nie da się przepuszczać bez walidatory bo zawsze będą wykazywane błędy mimo poprawnego kodu.
Skąd zatem wiesz, że strona jednak przechodzi test, skoro nie da się tego sprawdzić (a jak się sprawdza, to nie przechodzi)?
Stąd, że podstrony serwisu zbudowane na tym samym szablonie walidują się poprawnie i stąd, że po wyłączeniu mechanizmu ukrywania adresów strona również waliduje się poprawnie.
PS. Nie zaczynaj proszę komentarzy od pustego wiersza, potem muszę to ręcznie czyścić.